Wrzesień 2019 rok
01.02.22 - 14.03.22
          
[8 I]
16 VII
[28 I]
Urodziny Rachel
Wątek otwarty dla wszystkich
06 IX
[03 III]
Lekcja Numerologii
Lekcja dla VII rocznika
0000
0000
0000
0000
  Kolejny rok dobiega końca.
  Rok, który był wyjątkowy, taki w którym wiele się zmieniło, ale też taki, który przynosi nadzieję na nowy, lepszy początek.
  Przede wszystkim nasza Hogwarcka kadra uległa dużemu przerzedzeniu. Przeciwko dyrektorowi Darby’emu wystosowano zarzuty korupcji, nepotyzmu jak i ogólnego łamania prawa, w które zamieszanych było część nauczycieli. Z powodu licznych skandali został on odsunięty od władzy, a w miejsce profesorów ściśle współpracujących z nim, zatrudniono nowych. Mamy wciąż z tego powodu braki w kadrze, ale nowa pani Dyrektor robi co w jej mocy aby Hogwart stał się lepszym miejscem.
  Nadszedł też czas aby ogłosić wyniki na które wszyscy czekali — kto zdobywa Puchar domów?
  Z radością pragniemy ukoronować dom, który zdobył największą ilość punktówy, wykazał się wkładem i zaangażowaniem w życie swojej małej społeczności i doprowadzili ją na szczyt. W tym roku szkolnym zwycięzcą z 1062 punktami zostaje Hufflepuff! Wszystkim mieszkańcom domu Borsuka gratulujemy, a pozostałych zachęcamy by podążali ich śladami. Drugie miejsce z 989 punktami zajmuje Ravenclaw, trzecie miejsce z 874 punktami Gryffindor i czwarte miejsce należy do Slytherinu z 834 punktami.
  Lato nadchodzi, wszystkim wam życzymy mnóstwa przygód, dobrej zabawy i wypoczynku. Pragniemy was jednak prosić o roztropność i uwagę, byśmy mogli się spotkać wszyscy po wakacjach. Na wyspach dzieje się wiele dziwnych rzeczy, uważajcie na siebie, nie podejmujcie zbędnego ryzyka i przede wszystkim pamiętajcie, że to od waszych decyzji zależy, czy uda wam się spędzić szczęśliwe lato.

EpiskeyKlasa numerologii
#1
Klasa numerologii
Średniej wielkości pomieszczenie, mieszczące standardowo do dwudziestu uczniów. Sprawia dość mroczne wrażenie, gdyż nie ma w nim zbyt dużo światła, zaś ściany okryte są wieloma tablicami z rozrysowanymi schematami, wzorami i symbolami. Przy ścianie stoi rząd regałów z magicznymi przedmiotami w różnym stanie obróbki - od dopiero zaczętych po gotowe do użytku. Za biurkiem nauczyciela znajduje się blat kreślarski, zwykle zawalony papierami i na pół wypalonymi świecami.
Odpowiedz
#2
Pierwsza wrześniowa lekcja to dla wielu osób powód do jakiegoś rodzaju podniecenia. Niektórzy się stresują. Nowa szkoła, nowi ludzie albo wręcz przeciwnie - stare śmieci i powrót do szarej, powakacyjnej rzeczywistości. Niektórzy są naładowani mnóstwem pozytywnej energii. Plotki i ploteczki z całych dwóch miesięcy do nadrobienia, perspektywa porzeszania swoich społecznych jak i naukowych horyzontów, albo nadzieje na spotkanie miłości życia za kolejnym zamkowym zakrętem. Ogólny gwar tego wszystkiego, a także przymusowe przyzwyczajanie się na nowo do szkolnych godzin istnienia i funkcjonowania wiele lekcji w pierwszym tygodniu szkoły wystawiało na niemałą próbę. Isa nie spodziewała się niczego innego, a brała też pod uwagę, że jej lekcja będzie ostatnią lekcją w piątek po południu. Nie łudziła się, żeby komukolwiek poza największymi zapaleńcami cokolwiek się chciało. Dlatego właśnie postanowiła przygotować się na sytuację, w której przez półtorej godziny każdego tygodnia będzie spędzać czas z cieniami istot zwanych uczniami, zamiast ich wypoczętymi, poniedziałkowo popołudniowymi odpowiednikami. Wychodząc z założenia, że życie powinno byc przede wszystkim przyjemne, nie widziała powodu, dla którego nie miałaby zadbać też o swoich uczniów. Nie znała ich jeszcze, ale przecież to się miało wkrótce zmienić.
Na każdym krześle znalazła się mięciutka poduszka, na każdej ławce jabłko, a na jej biurku oprócz jej prywatnego termosu, dzbanek wody i parę szklanek na metalowej tacy. Przed lekcją przewietrzyła też salę, pilnując by nie nadziać się na żaden zdradliwy promień powoli chylącego się ku zachodowi słońca. Tak przygotowana, zaczęła pisać na tablicy:
3 września 2019
Numerologia dla klas VII: wprowadzenie do tworzenia magicznych artefaktów

Isabel Cardona de la Selva y Tordera de Palamós


Spodziewała się co prawda więcej osób niż tylko klasy siódme, ale to była ich lekcja i to oni mieli brać udział w projekcie, ktory zaplanowała dla nich na resztę roku. Pozostali mieli wyciągać naukę wedle własnych upodobań głównie z patrzenia. A siódmiaki przyzwyczajać się do tego, że są bardzo pilnie obserwowani.

kostki przypału
Dodatkowa forma rozrywki na wejście dla chętnych. Rzuty nie są obowiązkowe, a jesli się zdecydujecie, macie możliwość jednorazowego przerzutu.

Scenariusz losujecie kostką d5, a potem jeden z trzech możliwych efektów kostką d3.

1 - Głowa w chmurach.
1 - ciałem próbujesz być na lekcji, ale duch uleciał daleko w świat fantazji. Twojej postaci wymyka się na głos pierwsze słowo z posta poprzednika.
2 - głowę całkiem dosłownie spowija ci nagle mleczna mgła, pozbawiając wzroku. Jeśli masz więcej niż 12W dość szybko orientujesz się, że to po prostu magiczna pajęczyna, a pająk przebiegł ci po uchu. Jeśli masz 12W lub mniej, musisz poprosić kogoś o pomoc.
3 - z jednego z regałów spada w twoim kierunku halabarda. Rzuć d2:
1 - zamierasz w miejscu i patrzysz jak ostrze halabardy delikatnie muska twój nos, wywołując to samo uczucie, które przenika cię, gdy wejdziesz w zamkowego ducha.
2 - uciekasz z miejsca z krzykiem i dopiero z pewnej odległości orientujesz się, że halabarda jest po prostu częścią wyposażenia jednego z duchów, który bardzo przeprasza za sianie zamętu na lekcji.

2 - Najlepszy przyjaciel czarodzieja.
1 - słyszysz popiskiwanie w jednym z pobliskich regałów, a kiedy obracasz głowę zauważasz trzy białe myszki, które tańczą hula. Jedna z nich wskazuje kokosy leżące tuż przy tablicy. Możesz albo przez resztę lekcji znosić poczynania myszek, albo zorientować się, że masz zwidy i poprosić o pomoc.
2 - czy to kot? czy to sowa? widzisz jakieś spiczastouche stworzenie na parapecie. Jeśli zdecydujesz się otworzyć okno, szybko okaże się, że to sowa, w dodatku niezwykle dobrze wyedukowana. Przysiada na boku twojej ławki i ostrym pazurem pokazuje ci miejsce w notatkach, gdzie wkradł ci się drobny błąd. Przez resztę lekcji masz 100% powodzenia na wszystko przy drugim podejściu.
3 - zauważasz na podłodze kolumnę mrówek. Jeśli zdobędziesz w tym etapie cukier i sprezentujesz go mrówkom, przez resztę lekcji armia mrówek bedzie twoja.

3 - Mała czarna.
1 - kawa, ewentualnie herbata, kakao albo inny ciepły napój, to w tym momencie twoje największe marzenie. Nie jesteś w stanie skupić się na niczym innym, więc wodzisz wzrokiem za termosem nauczycielki, zastanawiając się, czy nie spróbować go podwędzić. Jeśli się na to zdecydujesz, dość szybko zorientujesz się, że zapach twojego wymarzonego napoju zupełnie nie odpowiada zawartości o metalicznym posmaku.
2 - boli cię nadgarstek, więc próbujesz zmusić swoje przybory szkolne, by działały jak najsamodzielniej. Niestety gruby podręcznik do numerologii potrąca przy okazji kałamarz. Czarny atrament rozlewa się na ciebie i osobę, która napisała posta przed tobą.
3 - zauważasz albo czujesz jakieś niedociągnięcia w twoim szkolnym mundurku, których nie wypada poprawiać publicznie. Pierwsze rozwiązanie problemu, które wpada ci do głowy, to skorzystać z magii niewerbalnej. Jeśli twoje zaklęcie nie powiedzie się, twój mundurek zamieni się w krótką i obcisłą, czarną sukienkę.

4 - Z cicha pęk.
1 - czujesz w jelciach, że bardzo chcą ci coś powiedzieć, ale to nie jest czas ani miejsce na słuchanie. Modlisz się w duchu, żeby twoje wnętrzności nie wydały żadnych głośnych dźwięków. Nie odzywaj się do końca lekcji albo rzuć d2:
1 - głośne to nie było, ale zdecydowanie mordercze i wymaga otworzenia okien, żeby się nie podusili wszyscy w środku.
2 - masz ci los, najpierw zaburczało, a potem odbiło ci się tak mocno, że dostajesz czkawki. Przez resztę etapu twoja postać nie może wypowiedzieć więcej niż trzy słowa na raz.
2 - próbujesz poprawić się na krześle, które nagle stęka niebezpiecznie, a potem wyłamują mu się wszystkie cztery nogi i twoją jedyną opcją jest bliskie spotkanie twarzy z podłogą.
3 - tego dnia wszystko cię niemożebnie irytuje, dlatego ostatnia lekcja w piątek to dla ciebie najmniej odpowiedni moment na chaos i jakieś nowe wymysły. Musisz albo zrobić scenę (licząc się z konsekwencjami), albo poprosić o meliskę.

5 - Cielę i malowane wrota.
1 - patrzysz na tablicę i widzisz chaos, z którego niewiele rozumiesz. Twoja postać wgapia się bezmyślnie w tablicę aż ktoś w poście po tobie wyrzuci liczbę parzystą.
2 - patrzysz na osobę, która ni z tego, ni owego zaczyna ci się coraz bardziej podobać. Twoja postać nie zwraca uwagi na poczynania w poście przed i poście po poście wybranej przez ciebie jednej osoby.
3 - patrzysz na zachodzące za oknem słońce, słuchając tego, co się dzieje w sali. Ktoś szturcha cię w ramię i prosi o wyjaśnienie. Twoja postać może przez jeden post używać tylko słów, które pojawiły się w dialogach innych osób.
Odpowiedz
#3
Rzut d5: 5
Rzut d3: 1


Nowy rok, nowy zapał do nauki? No nie bardzo, ale lekcje były czymś czego mimo wszystko w całości omijać się nie dało. Oczywiście w pierwszym miesiącu bo później to już różnie bywało. W każdym razie, choć numerologia nie była jej wielkim ulubieńcem, to Owens ruszyła tyłek i grzecznie stawiła się w klasie by przekonać sie co tym razem zawali. Oczywiście już na wejściu przywitała się szerokim uśmiechem, a widząc przygotowane specjały ochoczo ruszyła ku biurku.
-Dzień dobry, Ezgi Owens i jak rozumiem można się poczęstować herbatką prawda? - zapytała milutko szczerząc przy tym swoje przednie zęby. Cóż, herbacie to ona nie odmówi , a skoro ich nowa nauczycielka zadała sobie tyle trudu by przygotować dla nich komfortowe warunki, to kim ona była by tego nie docenić i nei skorzystać. Poza tym współpraca z jej mamą nauczyła ją, że jak są ciasteczka to zjadasz ciasteczka.
Tak więc Owens zgarnęła sobie kubeczek z napojem, ruszyła na jedno z wolnych miejsc i na swoje nieszczęście spojrzała na tablice. Umysł ścisły to z niej żaden, a im dłużej patrzyła na zapiski tym bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że totalnie nic nie rozumnie, a jak zmruży oczy to litery nawet przeskakują miedzy sobą tylko utrudniając odczytanie. Słodki Merlinie, to będzie droga przez mękę.

@Isabel Cardona de la Selva


Odpowiedz
#4

Rzut d5: 5

Rzut d3: 3

Panna Rowle tego dnia strasznie była znudzona brakiem zajęć, ale postanowiła poczłapać na piąte piętro na zajęcia numerologi dla starszych klas w ramach obserwatora.
Gdy weszła do klasy zobaczyła, że nikogo nie ma oprócz nauczycielki i gryfonki. W prawdzie do lekcji pozostało jeszcze trochę czasu. Tak, grunt to dobrze zacząć. Miała nadzieję, że ktoś się pojawi. Naprawdę tylko jedna osoba. Czy to tak dużo?

-Dzień dobry Pani. Mam na imię Rachel Rowle, ale chyba nie było to potrzebne bo już po nazwisku mogli skojarzyć.

- przywitała kobietę siedzącą za biurkiem szczerym uśmiechem. Przez chwilę zastanawiała się czy tylko tylu uczniów będzie.
Usiadła gdzieś z tyłu żeby nie przeszkadzać spojrzała na zachodzące za oknem słońce, słuchając tego, co się dzieje w sali.
Jednak ktoś będzie potrzebował  pomocy ale co ona może jest dopiero na trzecim roku.


@Isabel Cardona de la Selva @Ezgi Owens



Odpowiedz
#5
Rzut d5: 5

Rzut d3: 3


Mówi się, że nadzieja jest matką głupich, więc Jolene przestała się łudzić, że w nowym roku do kadry nauczycielskiej dołączy ktoś rozumny. Pomijając paru nauczycieli, którzy zapracowali swoim idiotyzmem na niską opinię w oczach Panny Rosier, to większość kadry miała status neutralny. Nikt specjalnie nie wyróżniał się umiejętnościami i sposobem przekazywania wiedzy. Lekcje przebiegały szybko, bez rewelacji. Szczerze wątpiła, by nowa nauczycielka numerologii zmieniła tę sytuację.
- Dzień dobry - mruknęła wchodząc do sali lekcyjnej i posłała lekki uśmiech w stronę nowej nauczycielki. Podeszła do rzędu ławek od strony okna i uśmiechając się na widok mięciutkich poduszek, zajęła przedostatnie miejsce. Czyżby już na wstępie uciekano się do przekupstwa? Podusie, jabłka, woda na stole… to coś nowego. Zdecydowanie mogłaby przywyknąć, gdyby każda sala tak wyglądała. Oczywiście można by było zamienić jabłko na lampkę wina, ale wiedziała, że szansę na to są krytycznie niskie. Z brązowej, skórzanej teczki, wyjęła podręcznik, pergamin, srebrne pióro i ułożyła je na stoliku pod równym kątem. Już prawie była gotowa do lekcji, tylko jeszcze czegoś jej brakowało... Rozjerzała się dookoła w poszukiwaniu @Cardan Davies.
I've been sleeping for sixty days
And nobody better pinch me
Bitch I swear I'll go crazy

[Obrazek: tumblr-fee1970ee83df5def743c62b6d690a49-...d-1280.gif]
Odpowiedz
#6

W końcu jakaś lekcja. Nie byle jaka, bo numerologia, a w dodatku pierwsza w semestrze. Przedmiot, który zdecydowanie mieścił się w kręgu jego zainteresowań i zamierzał zdawać go na końcowych egzaminach. Tym bardziej chciał się przyłożyć, żeby dowiedzieć się czegoś nowego.
Miał nadzieję, że świeżo upieczona nauczycielka numerologii podejdzie poważnie do tematu i będzie potrafiła im przekazać jak najwięcej wiedzy. Startowała u niego z czystą kartą, ale zamierzał być czujny.
Wszedł do klasy i od razu zauważył na tablicy temat oraz nazwisko nauczycielki. Podniósł lekko brwi, kiedy zobaczył poduszki na krzesłach i jabłka na ławkach. Chyba chciała się wkupić w łaski uczniów, a dla Cardana był to dobry znak. Lepiej w tę stronę, niż lekceważące podejście.
Magiczne artefakty były bardzo ciekawe, więc nauka wytwarzania ich również go interesowała. Trochę już liznął tematu, bo interesował się ponad program i czytał niezbędne lektury oraz ćwiczył na świetlicy po lekcjach.
- Dzień dobry - przywitał się z nauczycielką uśmiechem; kto by nie chciał zrobić dobrego pierwszego wrażenia? Rozejrzał się w poszukiwaniu miejsca.
- Cześć Ezia - uśmiechnął się do Gryfonki, ale jego wzrok skierował się na kolejną ławkę, bo siedziała w niej pewna urocza blondynka.
- Rachel - kiwnął jeszcze na powitanie młodszej koleżance z roku, po czym przysiadł się do Jolene.
- Tęskniłaś? - szturchnął dziewczynę, posyłając jej krótki, zawadiacki uśmiech, po którym chwycił jej dłoń i ścisnął krótko. Każda forma bliskości z Rosier była dla niego uzależniająca, a skoro siedzieli tak blisko, nie mógł się powstrzymać.
- Co się tak zamyśliłaś? - zapytał jeszcze, bo jeszcze przed chwilą wpatrywała się w zachodzące słońce.

@Jolene Rosier

@Ezgi Owens @Rachel Rowle witam



Wit Beyond Measure Is Man’s Greatest Treasure

c


Odpowiedz
#7

Rzut d5: 1

Rzut d3: 3
Rzut d2: 1

I znowu powrót do tej przeklętej nauki nieważnych przedmiotów. No dobra, może numerologia była nawet ciekawa, o ile nie musiał budować pieprzonej szklarni.
Egzaminy końcowe były bliżej niż dalej, więc wypada zainteresować się różnymi dziedzinami. Technicznie nie planował zdawać numerologii, ale może jeszcze zmieni zdanie? Poza tym lekcja sama w sobie i tak nie była głównym powodem jego obecności. Przywiało go tu, bo zobaczył, że pewna szalona, przyszła magizoolożka wybiera się na tę lekcję. Postanowił więc stracić trochę czasu, bo będzie warto, o ile uda mu się usiąść obok niej.
- Dobry - mruknął na wejście do klasy, posyłając krótkie spojrzenie na tablicę. Artefakty. Brzmiało nieźle, może te zajęcia nie będą całkowitą stratą czasu.
Nowa nauczycielka nie przykuła za bardzo jego uwagi. Na tym etapie wiedział, że kadra Hogwartu zmienia się częściej, niż niektórzy zmieniają skarpetki, więc nie było sensu się przywiązywać. Zanotował tylko jak wygląda, żeby na korytarzu nie pomylić jej z uczniem albo innym pracownikiem.
Poduszki, jabłka i woda nie były mu ani trochę potrzebne, ale domyślił się, że to forma przekupstwa. Chciała być fajną, miłą nauczycielką. Jeśli zacznie ich nazywać "jeżykami" to chyba coś tu rozwali.
- Cześć, można? - zapytał Ezgi i jeśli nie miała nic przeciwko to usiadł obok niej.
Nie chciał jej specjalnie zagadywać, żeby mogła się skupić na lekcji, a sam trochę odpłynął myślami. Dlatego nawet nie zauważył jak z jednego z regałów spadła na niego halabarda. Drgnął lekko i automatycznie zamarł, czując jak ostrze muska czubek jego nosa. O dziwo nie poczuł rozcięcia tylko uczucie przeniknięcia przez ducha.
Mało brakowało, a poderwałby się z miejsca i zrobił scenę jak ostatni kretyn.

@Ezgi Owens


Odpowiedz
#8

Frekwencja nam dziś nie dopisuje.- Rachel posłała wesoły uśmiech uczniom ze swojego domu.
Niech nawet się spóźniają-byleby przychodzili. pomyślała mała blondynka  pocieszając się w duchu.
Chyba mimo wszystko jeszcze kilka minut  możemy poczekać. A może gdzieś w zamku jakiś uczeń biegnie spóźniony na jej lekcję? Marzenie.
Naprawdę miała nadzieję, że to nie będzie jej cała klasa.

@Cardan Davies pan prefekt we własnej osobie


Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości