Wrzesień 2019 rok
01.02.22 - 14.03.22
          
[8 I]
16 VII
[28 I]
Urodziny Rachel
Wątek otwarty dla wszystkich
06 IX
[03 III]
Lekcja Numerologii
Lekcja dla VII rocznika
0000
0000
0000
0000
  Kolejny rok dobiega końca.
  Rok, który był wyjątkowy, taki w którym wiele się zmieniło, ale też taki, który przynosi nadzieję na nowy, lepszy początek.
  Przede wszystkim nasza Hogwarcka kadra uległa dużemu przerzedzeniu. Przeciwko dyrektorowi Darby’emu wystosowano zarzuty korupcji, nepotyzmu jak i ogólnego łamania prawa, w które zamieszanych było część nauczycieli. Z powodu licznych skandali został on odsunięty od władzy, a w miejsce profesorów ściśle współpracujących z nim, zatrudniono nowych. Mamy wciąż z tego powodu braki w kadrze, ale nowa pani Dyrektor robi co w jej mocy aby Hogwart stał się lepszym miejscem.
  Nadszedł też czas aby ogłosić wyniki na które wszyscy czekali — kto zdobywa Puchar domów?
  Z radością pragniemy ukoronować dom, który zdobył największą ilość punktówy, wykazał się wkładem i zaangażowaniem w życie swojej małej społeczności i doprowadzili ją na szczyt. W tym roku szkolnym zwycięzcą z 1062 punktami zostaje Hufflepuff! Wszystkim mieszkańcom domu Borsuka gratulujemy, a pozostałych zachęcamy by podążali ich śladami. Drugie miejsce z 989 punktami zajmuje Ravenclaw, trzecie miejsce z 874 punktami Gryffindor i czwarte miejsce należy do Slytherinu z 834 punktami.
  Lato nadchodzi, wszystkim wam życzymy mnóstwa przygód, dobrej zabawy i wypoczynku. Pragniemy was jednak prosić o roztropność i uwagę, byśmy mogli się spotkać wszyscy po wakacjach. Na wyspach dzieje się wiele dziwnych rzeczy, uważajcie na siebie, nie podejmujcie zbędnego ryzyka i przede wszystkim pamiętajcie, że to od waszych decyzji zależy, czy uda wam się spędzić szczęśliwe lato.

EpiskeyPokój wspólny gryffindoru
#1
Pokój wspólny gryffindoru
Wejście do Pokoju Wspólnego Gryffindoru jest strzeżone przez portret Grubej Damy, która za każdym razem wymaga od uczniów podania jej wcześniej ustalonego hasła. Samo pomieszczenie jest okrągłe i bardzo przytulne. Uczucie ciepła wzmacniają nie tylko pokryte czerwonymi gobelinami ściany, ale i duży kominek, w którym niemal zawsze pali się ogień. Niewątpliwą zaletą jest znaczna liczba miękkich, nieco wysiedzianych foteli oraz kanap, przy których stoją koślawe stoliki.
Pokój Wspólny Gryffindoru jako jedyny dysponuje gramofonem i sporą kolekcją płyt winylowych — zarówno z mugolską jak i czarodziejską muzyką.
Odpowiedz
#2

Ich akcja przebiegła szybko i sprawnie. Po wejściu do gabinetu woźnego, podszedł od razu do biurka i tam znalazł przedmiot, który stanowił jego łup. Na szczęście woźnego nie było nigdzie w pobliżu i udało im się bez problemu wrócić do pokoju wspólnego. W dormitorium wszyscy pewnie już spali, więc na spokojnie usiedli sobie w pokoju wspólnym, przy kominku.
- Trochę się ociągałeś - powiedział do brata, któremu dłużej zeszło szukanie fantów. Niemniej ich wypad okazał się sukcesem, dlatego wyciągnął rękę, żeby mogli przybić sobie triumfalne piątki. Dopiero kiedy zobaczył, że Jayce wziął piersiówkę i butelkę wiśniówki, najmłodszy Owens zrobił klasycznego facepalma.
- Po coś to zabrał? - zapytał jeszcze, wywracając oczami. Nie wystarczyło, że ciągle palił te śmierdzące skręty? Musiał jeszcze pić alkohol? Czy Zack to naprawdę jedyny porządny w tym rodzeństwie? Do tej pory nie miał większych zatargów z woźnym i w sumie liczył, że tak zostanie. Niemniej psoty w jego wykonaniu nadal będą się powtarzać w Hogwarcie, bo to jego niezwykle wesoła rozrywka, której nie potrafił sobie odpuścić.
- Dobry ruch z tym wyciszeniem kroków. Mam nadzieję, że Luna nie miał w tym gabinecie żadnych wykrywaczy - urządzenia magiczne czasem mogły zadziwić, ale z drugiej strony, po co woźnemu byłoby takie udogodnienie i kto by mu na nie pozwolił?
- W każdym razie, ja wygrałem zakład. Moja zdobycz jest dużo lepsza - wyciągnął z kieszeni i pokazał przypominajkę. Jeszcze nigdy takiej nie miał i kto wie, może przyda mu się na lekcjach. Niezbyt to precyzyjne urządzenie, bo nie wskazuje, czego dokładnie się zapomniało, ale jeśli wiesz, że o czymś zapomniałeś to duże prawdopodobieństwo, że przypomnisz sobie, o co chodziło.
Rozsiadł się wygodniej na kanapie i miał takie poczucie dobrze wykonanego zadania.

@Jayce Owens



Odpowiedz
#3
Włam do gabinetu woźnego był łatwy, prosty i przyjemny. Z tyłu głowy Jayca tliła się myśl, że poszło im aż nazbyt łatwo, co mimo wszystko uruchomiło w nim mechanizm obronny, ale nie podzielił się na głos ze swoimi paranojami. Zachary był w dobrym nastroju, popsuć go to, jak odebrać pięciolatkowi cukierka. Dzień dobroci dla brata jeszcze się nie skończył.
Wchodząc do pokoju wspólnego, nie spodziewał się zastać tam nikogo i nie pomylił się w swoich przypuszczeniach. Teren pusty. Podążył za Zackiem do foteli przy kominku i rozłożył się wygodnie na jednym z nich. Palenisko już powoli dogasało. Po drodze przybił z nim piątką, zbywając przytyk wzruszeniem ramion, po czym zademonstrował mu swój łup.
- Co taki obruszony? - wygiął usta w grymasie, który przypominał na upartego ironiczny uśmiech. - Nie będę przecież pić tego świństwa autorstwa Luny, mam wyższe standardy - zapewnił brata, bo o ile szlugi czy tam papierosy palił często i gęsto, to jednak po alkohol sięgał rzadko, prawie wcale, niemalże od niego stronił, nie był wielbicielem. wysokoprocentowych trunków, a ten ewidentnie był przesiąknięty spirytusem. Odkorował by się przekonać i automatycznie się skrzywił; piwo było szczytem jego możliwości. - Ewidentnie mam wyższe standardy - powiadomił brata, gdyby miał co do tego jakiekolwiek wątpliwości, a potem sięgnął do kieszeni. Wyjął papierośnice ze szlugami własnej roboty. - Zapalisz? - podsunął ją Zackowi, ale w razie odmowy nie namawiał. Sam potrzebował swojego nałogu. Wcześniej jednak zmienił jego smak i zapach zaklęciem, by nie drażnić młodszego Owesna. Zaciągnął się głęboko.
- Gdyby miał wykrywacze, wiedziałbym o tym - powiedział, wszakże swego czasu był częstym gościem w tym gabinecie i poznał jego zakamarki od kuchni, chociaż obecnie omijał Lunę jak gówno na chodniku. I nadal nie miał najmniejszego ochoty na bezpośrednią konfrontacje. - I tu się mylisz, ta piersiówka ma dla woźnego wartość sentymentalną, a ten alkohol to jego wyrób własny. Prędzej zauważy, że ktoś zwinął mu alkohol niż przypominajkę - oświadczył triumfalnie, nie mając wątpliwości ,że przedmioty, które podprowadził były cenniejsze od szklanki kulki nieznanego pochodzenia. - Na pewno będzie chciał odzyskać swoją własność. - Przyjrzał się piersiówce. Na pierwszy rzut oka niesamowicie pospolita. - Przetransmutuję ją w pudełko zapałek i schowam w izbie pamięci.

@Zachary Owens
[Obrazek: 6e9c2279b7bb34785203a9c522b5ee3bb65bc86b.gif]
Odpowiedz
#4

Odczucia Zacka były podobne, dlatego obawiał się, że jest w tym jakaś podpucha i wszystko było monitorowane przez woźnego, w ten czy inny sposób. Ostatecznie za ręce ich nie złapał, więc nie ma sprawy. Będą się martwić, jak kłopoty zapukają do ich drzwi.
- No... to dobrze - odpowiedział powoli, nieco uspokojony, gdy zobaczył, że Jayce faktycznie nie zamierzał pić alkoholu. Nie żeby był jakimś strażnikiem cnoty chłopaka, bo Jayce i tak robił, co chciał, ale zacząłby się martwić, gdyby się okazało, że jego brat ma nałogi poza tym swoim paleniem. Im więcej tym gorzej, a przecież nie chciałby, że Jayce się stoczył. Matka i Ezgi by tego nie przeżyły.
- Nie - odpowiedział od razu, bo jeszcze nigdy nie palił i nie miał ochoty próbować. Wystarczy jeden taki okaz w rodzinie. On jako sportowiec musiał uważać na wszystkie rozpraszacze, bo ostatecznie musiał trzymać formę, żeby nie zawieść na meczu. Jayce nie miał takich problemów, więc nie bardzo się przejmował, choć docenił gest, że użył zaklęcia na zapach, co by nie drażnił nozdrzy młodszego z nich. Wzorowy brat!
- Niby skąd? Mógł niedawno coś zainstalować - powiedział jeszcze, ale ostatecznie nie zamierzał się tym zadręczać, bo póki nie mieli pewności, to nic nie mogli z tym zrobić. A po co tracić czas na rozmyślanie o czymś, co może jest tylko wymyślonym problemem? Sam też nie szukał zwady u woźnego bez przyczyny, ale ten zakład był zbyt kuszący.
- Nie było mowy o wartości sentymentalnej. Przypominajka jest więcej warta, dlatego ja wygrałem - prychnął, kręcąc głową. Mógł wcześniej doprecyzować zasady ich zakładu, a tak, to bezsprzecznie wygrał Zachary. Zmrużył nieco oczy, uważnie przypatrując się bratu.
- To trochę wredne. Podrzuć to gdzieś w zamku i sobie kiedyś znajdzie - rzucił innym pomysłem, bo takie ukrycie własności woźnego było lekką przesadą, zwłaszcza jeśli faktycznie miało to wartość sentymentalną.
- Co ten woźny ci zrobił, że chcesz się odegrać? Doskonale wiedziałeś po co idziesz do tego gabinetu... dlaczego? - zadał pytanie bardzo ostrożnie i pochylił się nieco do przodu, lustrując brata spojrzeniem, żeby przypadkiem nie próbował go okłamywać. Może nie mieli bliźniaczej więzi, ale i tak znali się jak łyse konie.

@Jayce Owens



Odpowiedz
#5
"Nie" było bardziej niż wystarczające. Jayce nie zachęcał zatem brata do zmiany swojej decyzji, wiedząc, że ten stronił od używek wszelkiego typu. Z ich dwójki to ten młodszy Owens dbał o formę, ta starszego była w opłakanym stanie. Zerowa kondycja. Problemy z wydolnością oddechową przy najmniejszym wysiłku fizycznym. Może powinien w końcu przystać na propozycje Ferbsa i uczynić z niego swojego personalnego trenera, bo to aż wstyd był.
Obracając piersiówkę między palcami, przyuważył jeden niedostrzegalny na pierwszy rzut oka detal, ten element na dobre przykuł jego uwagę. Sięgnął po zapalniczkę, którą wcześniej schował do kieszeni i przystawił ogień do powierzchni przedmiotu. Pod wpływem podwyższonej temperatury ukazał się napis w języku hiszpańskim. Jayce zmarszczył brwi, ale nie podzielił się z bratem wynikiem swojego eksperymentu.
- Badziewie kupione w pierwszym lepszym sklepie - skwitował, dwa przedmiotu chowając do kieszeni. A potem stało się to, co stać się musiało. Prędzej czy później.
Zack zaczął zadawać niewygodne pytania, ale czego mógł się po nim spodziewać? Sam powiedział o kilka słów za dużo i wreszcie się doigrał, aczkolwiek nie miał najmniejszego zamiaru uzewnętrznić się przy bracie. Jego masochizm miał pewne granice.
- Zalazł mi za skórę tym ostatnim szlabanem - powiedział zatem półprawdę, która nawet nie stała obok prawdy. - Byłem w zajebistym humorze - czyt. zajarałem przed szlabanem, by poprawić sobie nastrój i uodpornić się psychicznie - a temu ciulowi zachciało się aportowanie talerzami i jeszcze mi aquamenti w twarz wycelował - ta wymówka brzmiała na tyle wiarygodnie, że sam sobie uwierzył... na kilka sekund, ale nie złożył bardziej obszernych wyjaśnień. Zack musiał się zadowolić taką odpowiedzią, bo innej nie dostanie. Nie był skory do zwierzeń. Gdyby brat usłyszał prawdę i tylko prawdę najpewniej zaśmiałby mu się w twarz.

@Zachary Owens
[Obrazek: 6e9c2279b7bb34785203a9c522b5ee3bb65bc86b.gif]
Odpowiedz
#6

Nawet jeśli by zachęcał do palenia, to Zack i tak by nie uległ. Pod tym względem miał silną wolę i nie dawał się omotać. Miał swoje priorytety i zdecydowanie bardziej wolał dłużej potrenować na boisku, niż wdawać się w jakieś niepotrzebne nałogi. A kondycja jego brata faktycznie wołała o pomstę do nieba, ale quidditch go nie interesował w kontekście gry, więc Zack niewiele mógł pomóc. Ale przecież ma chłopaka, który raczej jest umięśniony oraz tego kumpla - przygłupa, który też często ćwiczy. Aż dziwne, że Jayce jeszcze nie załapał sportowego bakcyla.
"Sam jesteś badziewie" - cisnęło mu się na usta, ale ostatecznie się powstrzymał.
- Może i badziewie, ale swoją wartość ma. Ta akurat wygląda na drogą - powiedział i rzucił Jayce'owi, żeby mógł się przyjrzeć grawerowanym ozdobom, które na pewno podwyższały wartość przedmiotu. Rzeczoznawcą nie był, ale nie mógł się zgodzić na przegraną.
- Dobra, uznajmy remis - rzucił ugodowo, bo ciężko będzie im dojść do porozumienia w tej kwestii. Zack nie lubił przegrywać, więc jedynie remis mógł go usatysfakcjonować w miarę możliwości.
Nie miał powodów, żeby kwestionować wersję brata. Czuł w kościach, że wszystkiego mu nie mówi, ale też nie chciał go ciągnąć za język, bo jeszcze do niczego dobrego to nie doprowadziło.
- No dobra, to się odegrałeś. Ale zostaw mu to gdzieś do znalezienia, nie bądź gnojkiem - odpowiedział jeszcze, bo pierwotny pomysł Jayce'a był za ostry jak na gust Zacka. On też lubił robić psikusy, ale raczej nigdy jakoś bardzo nie uderzały w nikogo personalnie. Chyba że w Silvarię, jej to chętnie psuł jakieś projekty i prace.
- To co, teraz trzeba zaplanować większy skok. Na gabinet mamy! - zaśmiał się i zaklęciem przywołał butelkę z wodą, bo od tych wrażeń zaschło mu w gardle.

@Jayce Owens



Odpowiedz
#7
Uff, starszemu Owensowi ulżyło, Zack najwidoczniej nie zauważył, że na powierzchni przedmiotu pojawił się wygrawerowany napis. Obecne natężenie światła w pomieszczeniu nie było imponujące - jednym jego źródłem było dogasające palenisko. Jayce wzdrygnął się, czując jak zimna przenika do jego kości. Zapiął bluzę pod samą szyję i zaciągnąwszy się po raz ostatni, wyrzucił peta do kominka.
Pochwycił przypominajkę, kiedy ta zbliżyła się niebezpiecznie do jego twarzy, w ostatniej chwili unikając konfrontacji podbródka z przedmiotem. Obrócił ją w palcach.
- Dziwię się, że ją nie spieniężył - stwierdził, przypatrując się tej kunsztownej pracy czyjś rąk, która nie zrobiła na nim żadnego wrażenia.
Nie, nie dziwił się. Luna był skrupulatny. Zapewne prowadził szczegółową listę skonfiskowanych przedmiotów, które prędzej czy później musiał zwrócić właścicielom. Nie mógł przywłaszczyć sobie czyjegoś miana.
- W końcu powiedziałeś coś do rzeczy - uśmiechnął się ciut ironicznie, kiedy młodszy Owens podjął decyzje o remisie - ale nadal sądzę, że brak piersiówki bardziej go zaboli.
Zack czy to z dobroci serca, czy z innych, całkowicie nieistotnych dla Jayca pobudek nie kwestionował jego wersji wydarzeń, co ostatecznie starszy z braci przyjął z ulgą, ale nie zbyt czytelną, gdyż w tym samym momencie kłęb dymu zakrył jego twarz.
- Za późno, Zack. Jestem gnojkiem - wzruszył ramionami, bo nie miał zamiaru zmienić raz podjętej decyzji. - Ale zawsze możesz mnie powstrzymać - podsunął - albo posunąć się o krok dalej i co jakiś czas wysyłać woźnemu wskazówki, gdzie znajdzie swoją zgubę. - Opcja godna rozważenia.
A potem z ust Zacka padła luźnego propozycja, która na około dziesięć sekund wprawiła Jayca w stan konsternacji. Perspektywa, że matka mogłaby ich przyłapać na gorącym uczynku, mroziła mu krew w żyłach.
- Życie ci nie miłe, że chcesz się do gabinetu matki włamywać, a może liczysz na taryfę ulgową, bo jak nas tam razy zobaczy, to oczywistym jest fakt, że to na mnie spadnie cała wina? - zapytał, marszcząc brwi, bo sam nigdy nie porwałby się na takie szaleństwo. Chociaż instynkt samozachowawczy nie działał prawidłowo, to jednak nie był aż upośledzony, żeby zachodzić za skórę rodzicielce. - To misja samobójcza. Ona tam tego płazem nie puści. Nie wiem jak tobie, ale mi na kieszonkowym zależy.
Nałóg papierosowy to dość drogi biznes, graniczący z luksem, gdy żyło się na garnuszku rodziców, a nie wybudował sobie zbyt solidnego zaplecza finansowego, by zdobyć się na takie ryzyko. Co prawda Jayce podejrzewał, że tak czy owak matka miałaby pretensje co najwyżej do niego, wszak był głównym źródłem jej matczynych rozczarowań. Ezgi była jej oczkiem w głowie, a Zack najmłodszym dzieckiem, dlatego też zwykle przymykała oko na jego wybryki, wobec czego to mu przypisywało się winny za wszelkie przewinienia, nawet gdy nie był w tym wszystkim osamotniony. Zbyt dużo razy widział rozczarowanie w spojrzeniu matki, żeby wznieść się na takie wyżyny braku wyczucia i zorganizować włam do jej prywatnej przestrzeni, w której bądź co bądź bywał coraz rzadziej i nie chciał tego zmieniać.

@Zachary Owens
[Obrazek: 6e9c2279b7bb34785203a9c522b5ee3bb65bc86b.gif]
Odpowiedz
#8

Najwidoczniej Zack nie był aż taki spostrzegawczy albo po prostu nie przyglądał się każdej czynności brata. Nie zwrócił większej uwagi na jego zabawę z zapalniczką ani fakt, że coś mu tam wyskoczyło.
- Nie należy do niego przecież - odparł. Gdyby woźny zaczął kraść przedmioty uczniów i je sprzedawać, to pewnie szybko wykryliby nieprawidłowość i rada rodziców na pewno by interweniowała. Nowa dyrektorka miałaby szansę się wykazać.
Wątpił, żeby Luna był tak perfidny. Konfiskata to co innego. Prędzej czy później oddawał te przedmioty. Wywrócił jeszcze oczami na słowa brata, bo może i brak piersiówki zaboli woźnego, ale skoro nie ustalili o jaką wartość chodzi, to technicznie Zack wygrał. Dlatego remis był raczej sprawiedliwym wyjściem z sytuacji.
- Jesteś gnojkiem jak masz powód. Dlatego widzę tu dwie opcje. Albo powiesz mi, czym naprawdę woźny zasłużył na takie traktowanie... albo powstrzymam cię przed dopełnieniem zemsty - groźba, która miała przełożenie na rzeczywistość, bo był gotowy ją spełnić choćby teraz. Z bratem depczącym po piętach będzie mu ciężko ukryć przedmiot, więc interesie starszego Owensa leżała szczerość w zakresie konfliktu z woźnym. Nie miał pojęcia, co takiego mógł zrobić, że Jayce powziął kroki ku takiej karze.
- Żartuję oczywiście, nie chciałbym się jej narazić. Chociaż pewnie masz rację i jakbym się postarał, to cała wina spadłaby na ciebie - wyszczerzył zęby w cwanym uśmiechu, bo jako najmłodszy z rodzeństwa miał swoje przywileje i potrafił je wykorzystać. Co prawda zwykle był grzeczny i matka nie miała zbyt wiele okazji do interwencji, zwłaszcza że w większości jego "pranków" pozostał niewykryty. A generalnie prawdą było, że Jayce w przeszłości podpuszczał go do robienia głupot, więc rozczarowanie w spojrzeniu matki nie było znowu takie bezzasadne.
- Nowej dyrektorce też lepiej nie podpadać tak od razu... - zaczął się zastanawiać nad kolejną ofiarą, ale nie mógł wymyślić nic odkrywczego. Przypadkowy nauczyciel nie będzie miał większego sensu, a z nikim raczej nie mają zatargów. Chociaż Jayce może jeszcze go w czymś zaskoczy.
- Chyba musimy rozwiązać spółkę, skoro nie mamy następnego celu - stwierdził ostatecznie.

@Jayce Owens



Odpowiedz
#9
Nie miał nawet cienia wątpliwości, że Zack spełnił groźbę, która pobrzmiewała w jego słowa, ale nie był skory do zwierzeń. Z jednej strony nie chciał, by jego "niechęć" do Luny odbiła się na jego relacji z bratem i tym samym była jabłkiem niezgody pomiędzy nimi, z drugiej obiecał samemu sobie, że ten sekret zabierze do groby i nie ujawni go nikomu.
Stając w obliczu tego dylematu, wbił spojrzenie w ogień, który stopniowo dogasał. Jeszcze kilka minut i pokój wspólny pogrąży się w ciemności. Czując na sobie spojrzenie młodszego Owensa, dołożył wszelkich starań, by zapanować nad mimiką twarzy, która w takim momentach lubiła wymykać się spod kontroli. Nie władował tak dobrze emocjami, jakby chciał, w zasadzie zbyt często nie radził sobie z ich tłumieniem, co potem się na nim mściło.
- Mówiłem ci już - rzucił w końcu - ta pokraka w ludzkiej skórze się na mnie uwzięła, a tym szlabanem ostatnim przegiął i to konkretnie, nie puszczę mu tego płazem - skrzywił się, jakby mu się na tym szlabanie stała największa krzywda z możliwych, chociaż zdecydowanie wyolbrzymiał, ale to już nie podlegało ocenie Zacka. Nie kontynuował tematu, bo nie miał do dyspozycji lepszych argumentów, poza tym im więcej mówił, tym zwiększała się szansa na to, że Zack pozna się na jego kłamstwie. - Przyjmuję wyzwanie. Spróbuj mnie powstrzymać.
Wykrzywił usta w sardonicznym uśmiechu, szturchając młodszego Gryfona łokciem, głównie po to by skierować rozmowę na inne tory, po czym zmierzył go wyzywającym spojrzeniem.
- Gdybyś faktycznie zaplanował obławę na jej gabinet, poddałbym pod wątpliwość twoje zdrowie psychiczny, tylko szaleniec porwałaby się na coś takiego.
Dłoń Jayca mimowolnie powędrowała do kieszeni, w której przechowywał papierośnice. Zacisnął palce na jej chłodnej, metalowej powierzchni, ale nie sięgnął po nową dawkę nałogu, chociaż pokusa była coraz bardziej dokuczliwa. Chcąc ją zdusić, przejechał językiem po zębach, a nawet przełknął ślinę. Oboje wiedzieli do czego matka była zdolna pod wpływem silnych emocji. Miała wówczas wzrok bazyliszka.
- Jest jeszcze Rhodes. River Rhodes. Jest idealną ofiarą. Nazwał Ezgi wariatką. Nadal żałuje, że nie złamałem mu nosa.

@Zachary Owens
[Obrazek: 6e9c2279b7bb34785203a9c522b5ee3bb65bc86b.gif]
Odpowiedz
#10

Nie był typem wścibskiego człowieka. Zwykle nie interesowały go afery ani jakieś historie innych ludzi, ale kiedy własny brat coś przed nim ukrywał, to ciężko było mu się tak po prostu poddać. Z drugiej strony każdy miał sekrety i sam też nie chciałby, żeby Jayce wpieprzał mu się we wszystko. Dlatego teraz wahał się nad ciągnięciem tematu i pozornym uwierzeniem starszemu Owensowi.
- Ehe. I tak ci nie wierzę, ale niech ci będzie- rzucił ostatecznie zrezygnowany, bo ciągnąć go za język nie zamierzał, a z drugiej strony niech Jayce nie obraża inteligencji młodszego brata, że uwierzy w taką ściemę. Znali się od lat, a ta żabka nie była mistrzem kłamstwa. Ezgi postawiłaby go do pionu, a przynajmniej by próbowała, ale bracia mieli inną dynamikę relacji i Zack nie próbował niczego wymuszać. Raz poniekąd wymusił i teraz oboje mieli zdolność przemiany w zwierzę. Dlatego tym razem gotów był pozostać w niewiedzy, skoro tak się uparł.
- Może spróbuję, może nie spróbuję... pewnie się przekonasz - wzruszył ramionami, bo ostatecznie sam nie wiedział, czy chce mu się w to angażować na tyle, by bronić woźnego. Nie był jego ulubionym pracownikiem szkoły, więc ciężko się też dla niego poświęcać, ale wystąpienie przeciwko bratu dawało pewien rodzaj satysfakcji, więc może ostatecznie porwie się z takim zamiarem.
Zaśmiał się jeszcze, bo nie był do końca pewny, czy nie jest szaleńcem, ale nie chciał tego roztrząsać w tym momencie. Na pewno nie chciałby zajść matce za skórę, ale okres buntu może objawiać się w różnych stadiach.
- Co? - zapytał, momentalnie się prostując. Każdy, kto miał problem do jego rodziny, miał problem do niego. Nie znał się z tym całym Riverem, ale chyba kojarzył, o kogo chodzi. - To ten w okularach ze Slytherinu? Czemu nie złamałeś mu nosa? Ja to zrobię.
Obrona rodziny była podstawową wartością ich życia, dlatego obrał sobie już cel. Zemsta będzie słodka.

@Jayce Owens



Odpowiedz
#11
Nie musiał mu wierzyć, grunt, że nie drążył dalej tematu. Jayce mistrzem kłamstwa nie był, ale przynajmniej starał się zabrzmieć wiarygodnie, wyszło jak zawsze, ale mówi się trudno i żyje dalej. Dla niepoznaki wzruszył jedynie ramionami, ostatecznie nie mając zamiaru wtajemniczaj brata w swoje życie prywatne, a już tym bardziej uczuciowe, chociaż te poniekąd żadną zagwozdką nie było, bo nie krył się z tym, że był w związku z Murrayem. Rozdział z Luną był już dawno zamknięty i wracać do niego nie miał zamiaru.
Enigmatyczna odpowiedź brata mu wystarczyła; cokolwiek postanowi, nie zdoła go powstrzymać. Jayce już podjął decyzje. I na całe szczęście odechciało mu się włamywać do gabinetu matki.
- Tak ten, ale trzymaj się od niego z daleka. Jest pojebany do kwadratu i zadaje się z podobnym sobie. Jeszcze tego brakuje, by ci krzywdę zrobił - widział, jak Zachary nagle otrzeźwiał, więc wolał go lojalnie ostrzec od razu. Rhodes była poza jego zasięgiem. Nie ta liga. Jayce nie chciał mieć brata na sumieniu. - Nie wiem, jak tyle, ale ja spać idę. Późno się zrobiło - skwitował, podnosząc swoje szlachetny cztery litery z wygodnego siedziska. Nie będzie przecież tutaj do rana z bratem siedział i debatował. Poza tym podejrzewał, że ten już podjął decyzje o ewentualnej zemście, a Jayce nie miał zamiaru podsycać tej rządzy. Nie tym razem. Basta.

@Zachary Owens
[Obrazek: 6e9c2279b7bb34785203a9c522b5ee3bb65bc86b.gif]
Odpowiedz
#12

Skoro jego brat postanowił grać cichą Zosię, to pozostało mu tak samo wzruszyć ramionami i olać temat. Jeśli mieli na pieńku, to coś się wydarzyło, a skoro nie chciał o tym mówić, to znaczy, że było to coś grubego. Przynajmniej dla Jayce'a. Nie było sensu wypytywać brata o jakiekolwiek szczegóły, dlatego zakończyli temat.
Ostrzeżenie podziałało na niego dwojako. Z jednej strony zdziwił się, bo wyglądało to trochę tak, jakby nawet Jayce się go bał. Nigdy nie poświęcił okularnikowi więcej czasu, więc nawet nie wiedział, kim jest i czy jest niebezpieczny. Może czas nieco bardziej się zainteresować?
Także z jednej strony podsycił jego ciekawość, a z drugiej strony Zack wziął sobie ostrzeżenie do serca i nie planował zaczajać się na Ślizgona przed łazienką, żeby go stłuc. Mógłby to zorganizować zwłaszcza, że miał element zaskoczenia, ale w takiej sytuacji należało działać rozważnie i przede wszystkim jeszcze rozmówić się z siostrą, czy naprawdę mocno jej zalazł za skórę.
- Uważaj, bo pomyślę, że się o mnie martwisz - wyszczerzył zęby, choć dobrze zdawał sobie sprawę, że pomimo wszystkiego, co Jayce mówił i robił, to naprawdę troszczył się o swoje rodzeństwo.
- Dobra, ja też idę spać. Do jutra - stwierdził po chwili ciszy i podniósł się, żeby ogarnąć się do spania i wskoczyć do łóżka w dormitorium.

z/t x2



Odpowiedz
#13
Rok szkolny 2019/2020


Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości