Wrzesień 2019 rok
01.02.22 - 14.03.22
          
[8 I]
16 VII
[28 I]
Urodziny Rachel
Wątek otwarty dla wszystkich
06 IX
[03 III]
Lekcja Numerologii
Lekcja dla VII rocznika
0000
0000
0000
0000
  Kolejny rok dobiega końca.
  Rok, który był wyjątkowy, taki w którym wiele się zmieniło, ale też taki, który przynosi nadzieję na nowy, lepszy początek.
  Przede wszystkim nasza Hogwarcka kadra uległa dużemu przerzedzeniu. Przeciwko dyrektorowi Darby’emu wystosowano zarzuty korupcji, nepotyzmu jak i ogólnego łamania prawa, w które zamieszanych było część nauczycieli. Z powodu licznych skandali został on odsunięty od władzy, a w miejsce profesorów ściśle współpracujących z nim, zatrudniono nowych. Mamy wciąż z tego powodu braki w kadrze, ale nowa pani Dyrektor robi co w jej mocy aby Hogwart stał się lepszym miejscem.
  Nadszedł też czas aby ogłosić wyniki na które wszyscy czekali — kto zdobywa Puchar domów?
  Z radością pragniemy ukoronować dom, który zdobył największą ilość punktówy, wykazał się wkładem i zaangażowaniem w życie swojej małej społeczności i doprowadzili ją na szczyt. W tym roku szkolnym zwycięzcą z 1062 punktami zostaje Hufflepuff! Wszystkim mieszkańcom domu Borsuka gratulujemy, a pozostałych zachęcamy by podążali ich śladami. Drugie miejsce z 989 punktami zajmuje Ravenclaw, trzecie miejsce z 874 punktami Gryffindor i czwarte miejsce należy do Slytherinu z 834 punktami.
  Lato nadchodzi, wszystkim wam życzymy mnóstwa przygód, dobrej zabawy i wypoczynku. Pragniemy was jednak prosić o roztropność i uwagę, byśmy mogli się spotkać wszyscy po wakacjach. Na wyspach dzieje się wiele dziwnych rzeczy, uważajcie na siebie, nie podejmujcie zbędnego ryzyka i przede wszystkim pamiętajcie, że to od waszych decyzji zależy, czy uda wam się spędzić szczęśliwe lato.

EpiskeyHogwart Express
#1
Magiczny pociąg, który co roku zabiera uczniów do świata pełnego magii i przygód. Jak zawsze, 1 września wyrusza ze stacji Kings Cross, by przemierzyć większą część Wysp Brytyjskich dowożąc uczniów do niepozornej stacji w Hogsmende.
Wraz z końcem roku szkolnego, pociąg odbywa tą samą podróż dając swoim pasażerom szansę na podzielenie się ostatnimi przeżyciami i obietnicami na temat wakacyjnych przygód.
Pociąg składa się z licznych przedziałów o miękkich kanapach. Do tego, korytarzem przechadza się pani z wózkiem ze słodyczami dająca możliwość zakupy słodkości na czas podróży. Tylko nie przesadźcie, trzeba przecież zostawić miejsce na dania ze wspaniałej uczty, która czeka po przekroczeniu progu Hogwartu.
Odpowiedz
#2

Mimo, że pociąg miał niedługo odjeżdżać, Rachel się zupełnie nie spieszyła, razem ze swoimi tobołami zdążyła na pociąg, który jeszcze stał na stacji. Nie miała ochoty wracać z powrotem do domu ani do szkolnych murów. Długo ociągała się z pakowaniem i zebraniem swoich rzeczy z dormitorium.
Do pobytu w Hogwarcie przyzwyczaiła się bardziej niż do swojego pokoju. Jakiś czas temu do pociągu weszła mała blondynka na jej ramieniu siedziała zadbana płomykówka, z lekka oburzona, że nie może siedzieć w klatce której poskąpiła właścicielka.
Znalazła jakiś wolny przedział dla siebie, ciekawe czy będę jechała samotnie z sową w przedziale ?

można się przysiąść i zaczepić







Odpowiedz
#3
  Od pierwszych lat nauki w Hogwarcie, Vince jeździł w jednym przedziale z Terrym… aż do piątego roku, kiedy to starszy chłopak został mianowany prefektem. Vinnie nie miał więc większego wyboru, jak znaleźć dla siebie inny przedział — inna sprawa, że po minionych wakacjach czuł się wyjątkowo nieswojo.
  Z lewitującym kufrem i miotłą pod pachą, wsunął głowę do jednego z przedziałów w połowie pociągu i odetchnął z ulgą, gdy okazał się on być pustym. Bez większego trudu wyrzucił bagaż na górną półkę, miotłę traktując ze znacznie większą ostrożnością, niż walizki. Nie wiedział, czy jest gotowy na rozpoczęcie kolejnego roku w Hogwarcie… Dotychczas czuł się w szkole lepiej, niż w domu, ale nigdy wcześniej Rowle senior nie pełnił funkcji nauczyciela i nie śledził jego kroków w miejscu, które dotychczas Vinnie traktował jako zupełnie osobny świat; taki, w którym nie musiał być „dziedzicem Rowle’ów”, a mógł być „Vince’m, kapitanem drużyny Hufflepuffu i naczelnym miotłozjebem”.

@Jolene Rosier



pretending to be okay makes me even lonelier


Odpowiedz
#4
Jak co roku, pierwszego września, peron 9 i ¾ pękał w szwach od młodych czarodziejów, czarodziejek, rodziców i ich pociesznych pociech. Jedni powoli i leniwie szykowali się do odjazdu, niechętnie żegnając się z wakacjami, a drudzy pośpiesznie wchodzili do pociągu nie mogąc doczekać się kolejnych oczekujących ich przygód. Słychać było melodyjne śmiechy kobiet, plotkujących z innymi matkami, męskie barytony unoszące się od czasu do czasu pod wpływem różności opinii dotyczących polityki lub świata sportu, ale najgłośniejsze były przewroty oczami u zażenowany nastolatków czekających na odjazd. Pierwszy września to cudowny dzień dla części uczniów, którzy ponownie widzą swoich przyjaciół, ulubionych nauczycieli i oczywiście… sympatię. Aczkolwiek, nie zapominajmy, że pierwszy września to przede wszystkim błogosławiony dzień każdego rodzica. Nie tylko dlatego, że odsyłają swoje pociechy hen daleko, po dwóch miesiącach użerania się z nimi na co dzień, chociaż zdecydowanie nie można pominąć tego ważnego faktoru. To plotki, ploteczki między dorosłymi. To sztuczne uśmiechy i przechwałki o długości i szybkości domowych mioteł. To kolejne obiecanki pod tytułem “musicie wpaść na sok dyniowy!” i “tym razem na pewno przybędziemy”. Aż szkoda, że trwa to tak krótko. Jolene pojawiła się na peronie pół godziny wcześniej, bardziej z organizacyjnego przymusu, niż jej własnej woli, aczkolwiek szybko znalazła sobie zajęcie. Wpierw zafascynował ją rudowłosy chłopiec, który przez 20 minut dłubał w nosie, a następnie przyklejał wszystkie wydłubane skarby do szaty jakiegoś puchona. Później swoją uwagę przeniosła na kłócącą się parę gryfonów - dziewczyne i chłopaka, trochę młodszych od Rosier. Cokolwiek stało się między nimi, zdecydowanie była to wina chłopaka, o czym świadczyła jego rozbita mina skrzywdzonego psa, oraz ciągłe powtórzenia “ty idioto” stosowane przez dziewczynę. Wraz z zapełnieniem się peronu, Jolene znalazła wiele ciekawych postaci, których zachowanie zupełnie pochłonęło jej uwagę. Dopiero gwizdek konduktora postawił ją na nogi i przekonał do znalezienia miejsca w wagonie, zanim odjadą bez niej.
Czy tęskniła za Hogwartem? Nie. Czy wolałaby spędzić ten czas opalając się na jachcie, otoczona błękitną wodą? Oczywiście, że tak. Szczerze mówiąc, gdyby nie Cardan, zapewne zostałaby w domu. Jej ojciec proponował wiele razy opcję prywatnej edukacji, lecz ona za każdym razem odmawiała. Wpierw z uwagi na przyjaciół w Beauxbatons. Później, ponieważ chciała rozwinąć umiejętności eliksirów, a Hogwart wydawał się idealnym na to miejscem. Cóż…wiemy jak to się skończyło. Teraz jedynie co ją trzymało to Cardan i naprawdę miała nadzieję, że to wystarczy.
A skoro już mowa o Cardanie, to wyjątkowo trudno było go jej namierzyć. Chyba już z trzy razy przeszła przez krukoński wagon, ale chłopak chyba postanowił usiąść gdzie indziej. No cóż. Nie było czasu na czwarty turnus, bo konduktor dmuchnął ostatni raz w gwizdek, podrywając pociąg w ruch. Wraz z pierwszym obrotem kół, Jolene straciła równowagę i gdyby nie szybki chwyt za poręcz - wylądowałaby plackiem wzdłuż korytarza.
- Można? - zapytała, ale nie czekając na odpowiedź weszła do pierwszego, lepszego przedziału. Pociągnęła za sobą dość sporej wielkości kufer i za pomocą szybkiego ruchu różdżki, umiejscowiła go nad siedzeniami. Rosier musiała targać kufer przynajmniej przez 5 kilometrów i wspinać się z nim na wieżę Eiffela, bo opadła na siedzenie jakby wyciągnięto z niej życie.
- Uh… - westchnęła, przetarła czoło i skierowała wzrok na postać przed nią. Hah, puchon. Azjata. Czyżby Rowle? Zbyt dużo nie miał wspólnego z ojcem. Może czarna czupryna, kształt nosa, trochę wyciągnięta szyja… i to by było na tyle. Zdecydowanie brakowało mu tej samej iskry w oczach. Gdyby nie fakt, że słyszała o tym, że Rowle ma syna z urodą azjatycką, to pewnie nie połączyłaby ich.
- Nie martw się, nie jestem typem gadającym. Będę siedzieć po cichu i czytać.
Oznajmiła wyjmując książkę w ciemno - zielonej oprawie, na której grzbiecie ganiały się dwie postacie, narysowane złotą wijącą się linią.

@Vincent Rowle
@Cardan Davies - chodź do nas :D
I've been sleeping for sixty days
And nobody better pinch me
Bitch I swear I'll go crazy

[Obrazek: tumblr-fee1970ee83df5def743c62b6d690a49-...d-1280.gif]
Odpowiedz
#5

Jak dobrze wrócić do Hogwartu.
No, właściwie jeszcze w nim nie był, ale Hogwart Express z pewnością przywoływał wiele wspomnień i dowoził uczniów do zamku, więc już się cieszył na powrót. Fakt, że to ostatni rok w szkole nieco go przerażał, chociaż wiedział, że jest gotowy na dorosłe życie i podjęcie ścieżki kariery, która będzie go najbardziej interesowała. Póki co celował w łamacza zaklęć, a jeśli mu się nie uda to będzie myślał dalej. Chociaż nawet nie przewidywał takiej opcji, by mogło dojść do porażki.
Niemniej wiedział, że ostatni rok będzie jednocześnie ekscytujący, ale też smutny. Wszystko po raz ostatni. Nawet ten przejazd był przedostatni! Straszne, gdy się nad tym zastanowić.
Tłok na peronie to normalka, nawet nie zwracał na niego większej uwagi. Amelka żegnała się jeszcze z rodzicami, a on poszedł do pociągu wcześniej. Wiedział, że ojciec i macocha nie mają mu nic miłego do powiedzenia, więc wolał sobie oszczędzić zawodu.
Cardan pełnił funckję prefekta, więc musiał stawić się wcześniej, ze swoją odznaką i pilnować porządku w określonym miejscu. Jednocześnie witał się z wszystkimi znajomymi, których napotkał. Z rozbawieniem patrzył na pierwszorocznych i instruował ich, co powinni zrobić. Przerażenie w ich oczach było naturalne i sam pamiętał swój strach, gdy pierwszy raz ruszył w nieznane edukacji hogwarckiej.
Jego obowiązki trwały dłużej niż się spodziewał, ale był cierpliwy i nikogo nie pospieszał. Pośpiech mógł prowadzić tylko do pomyłek i wypadków, których chcieli uniknąć.
Niemniej chciał już iść na przedziały i odnaleźć ten, w którym znajdowała się Jolene. Jednym z powodów jego podekscytowania powrotem do szkoły była właśnie ona. Ich relacja eskalowała przez okres wakacyjny, więc był szczęśliwy, że jego życie po raz pierwszy było na tak dobrej ścieżce.
- O, tutaj jesteś - powiedział z szerokim uśmiechem, podchodząc do dziewczyny. Jeśli wstała to przytulił ją na powitanie, a jeśli nadal siedziała, to schylił się, żeby pocałować ją w policzek.
- Miałem trochę roboty z pierwszorocznymi. Standardowa panika - zaśmiał się i usadowił tyłek obok Krukonki. Zerknął jeszcze przelotnie na jej książkę i skierował wzrok na inną osobę, która siedziała w przedziale, a mianowicie kapitana drużyny Puszków.
- Cześć Vincent, jak wakacje? - zapytał, bo może nie mieli codziennego kontaktu, ale gdzieś tam ich drogi się już skrzyżowały, więc nie czuł się odklejony, że zagaił rozmowę.

@Jolene Rosier @Vincent Rowle



Wit Beyond Measure Is Man’s Greatest Treasure

c


Odpowiedz
#6

To niesamowite, jak czas szybko ucieka. Dosłownie przelatywał jej przez palce, a wakacje minęły w mgnieniu oka. Niby nic specjalnego nie robiła, ale ani się obejrzała, a już trzeba było wracać do szkoły. Nie było jej absolutnie smutno z tego powodu, cieszyła się na powrót do Hogwartu. Brakowało jej znajomych twarzy, choć czas z rodziną również był dla niej cenny. Starała się spędzić z Tayem tyle czasu, ile tylko mogła, bo nie wiedziała do końca, jak jego przyszłość się ułoży.
Na peronie jak zwykle było mnóstwo osób, więc musiała się pilnować, żeby nikt nie wytrącił jej z równowagi. Przez wakacje trenowała swoją cierpliwość i próbowała rozszerzać tolerancję na dotyk, ale nie była przekonana, czy przyniosło to oczekiwane rezultaty.
Udało jej się bez większych przeszkód dotrzeć do pociągu, a potem pozostało tylko poszukać przedziału. Długo nie szukała, bo gdy zobaczyła znajomą twarz, od razu weszła do niemal pustego pomieszczenia.
- Cześć Rachel! Urocza sówka - uśmiechnęła się do niej szeroko i usiadła na przeciwko. Nie ryzykowała pogłaskaniem zwierzęcia, bo sowy różnie reagowały. Nie chciała już na wstępie doznać urazu, choć de facto od razu by się uleczyła.
Ułożyła swoje bagaże i wyciągnęła książkę, którą zamierzała czytać w drodze. Chyba że osoby w przedziale będą rozmowne, wtedy zdecydowanie bardziej wolałaby porozmawiać.

@Rachel Rowle
@Dusk Draguar come on





Odpowiedz
#7

Wakacje miał mało magiczne. Uganianie się za wspaniałymi okazami, którymi stary Draguar będzie potem mamić bogatych klientów to nie był szczyt jego marzeń. Nie znosił zwierząt. Nawet te magiczne zwyczajnie śmierdziały i nie potrafiły się zachować. Pewnych rzeczy jednak nie był w stanie przeskoczyć. Niechęć, niechęcią, ale w końcu ktoś finansował jego pobyt w Hogwardzie i dostarczał potrzebnych materiałów, więc chcąc nie chcąc, Dusk musiał poświęcić swoje wakacje na pracę. Nie dało się wymigać nauką. W końcu nie musiał powtarzać klasy. Wtedy mógłby sobie pozwolić na nie zajmowanie się rodzinnym biznesem, ale co by się osłuchał...
Już od samego początku zauważył, że przegapił swoją szansę. Z obrzydzeniem spojrzał na śliniącego się do Jolene Davisa. Dusk po prostu musiał kogoś nienawidzić. Traf chciał, że padło akurat na Krukona, bo... był pod ręką. Co mu po nienawiści do kogoś, kogo nie widuje się na co dzień? To zupełnie głupie. Wroga zawsze trzeba było mieć w pobliżu. Co z tego, że Davis nie miał pojęcia, że jest wrogiem Duska? To go nawet bardziej cieszyło. Tak, miał w sobie tą złośliwą, mroczną cząstkę, którą pielęgnował w sobie każdego dnia.
Dziś jednak nie miał w sobie tyle siły, żeby to znieść. Radość Jolene nie nastrajała go. Mógłby jeszcze zrobić albo powiedzieć coś, co by ją do niego zraziło. Zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego tylko pomachał im wesoło i poszedł znaleźć sobie bardziej znośne towarzystwo. Padło na dwie, samotne Krukonki.
-Cześć dziewczyny! - uśmiechnął się promiennie, od ucha do ucha, wkraczając do przedziału. Pozwolił sobie nawet przymknąć okładkę książki, którą rozłożyła przed sobą Daphne.
- Chyba nie zamierzasz nas olewać przez całą drogę? - obdarzył ją swoim wyćwiczonym tańcem brwi, które miały mu dodawać uroku, ale pewnie wyglądały raczej zabawnie. - Jesteśmy rządni opowieści o tym, czego nowego się dowiedziałaś przez ten długi czas nie widzenia. - zdecydowanie nie zamierzał siedzieć cicho i pozwolić im w spokoju odbyć tej podróży. - To zdecydowanie bardziej interesujące niż... - zawiesił głos usiłując doszukać się tytułu na okładce. Próbował go nawet odczytać, ale z miernym skutkiem. - Jaki to tytuł? - nerwowo się zaśmiał. -Jak tylko dorwę tego pajaca, co rzucił na mnie to durne zaklęcie.... to zdecydowanie musiał być Davis! Szybko się jednak rozpogodził i usiadł obok Daphne. - Także wiesz... jak zechcesz nas olać i zaczniesz czytać - wiesz co cię czeka? - wyszczerzył zęby i zaśmiał się szczeniacko.

@Daphne Walker @Rachel Rowle


Sectumsempra

[Obrazek: tumblr_inline_o768noTs3r1s1fojl_250.gifv][Obrazek: tumblr_inline_o769giGwqP1s1fojl_250.gifv]



Odpowiedz
#8

Nie mógł być bardziej gotowy na ten rok. Już ciul z osiągnięciem kolejnego etapu edukacji, ale nowy sezon quidditcha to coś, czego pragnął i czego mu brakowało przez całe wakacje. Suche treningi nie dawały tej dawki adrenaliny, choć to właśnie one podtrzymywały go przy życiu. No i rodzina. I Amelia. I pewnie parę innych rzeczy, o których teraz nie pamiętał. Najważniejsze, że wkrótce wróci na boisko i wszystko zacznie się od nowa. Ten sezon będzie lepszy, czuł to w kościach.
Nie miał pojęcia, gdzie znajduje się jego rodzeństwo. Rozdzielili się na peronie. Mieli ten komfort, że obywało się bez łzawych rozstań z rodzicami na stacji. Ojca nie było, a matka pracując w Hogwarcie nie musiała się z nimi żegnać. Chociaż miał wrażenie, że chętnie wraca do szkoły. Widocznie powrót do bycia pełnoprawnym opiekunem przez 24/7 dawał się jej we znaki. Ale kto by ją winił, z tak niesforną gromadką? Coś za coś, w Hogwarcie odpocznie od dzieci, ale za to będzie musiała edukować całą hałastrę. Nigdy nie zapytał, co woli robić, ale chyba nawet nie chciał znać odpowiedzi.
Wszedł do pociągu i zaczął szukać wolnego przedziału. Na szczęście byli dość szybko i jeszcze sporo miejsc było wolnych. Akurat znalazł sobie odpowiedni kącik, siedzenie przy oknie w kierunku jazdy. Zanim zniknął za rozsuwanymi drzwiami, mignęła mu twarz koleżanki z branży.
- Finn! - zawołał i pomachał jej, żeby łatwiej jej było go zauważyć. Wskazał jej przedział, do którego wchodził i krzyknął. - Tu jest wolne!
Być może nie było to do końca rozważne, biorąc pod uwagę, że wszyscy dookoła to słyszeli, ale najwyżej będzie odpędzał każdego nieproszonego gościa. Musiał jeszcze zająć miejsce Amelce. Wątpił, żeby chciała siedzieć z bratem. Tak jak on niekoniecznie chciał siedzieć ze swoim rodzeństwem. Dopiero co spędzili razem wakacje. W Hogwarcie też będą się często widywać, więc kiedy można ich unikać, to nawet trzeba to robić.
Zanim dziewczyna zdołała doczłapać się do przedziału, on zdążył wstawić swój bagaż na półkę. Jak tylko dziewczyna się pojawi, pomoże też z jej bagażem. Dżentelmen i te sprawy.

@Fionnlagh Scotts



Odpowiedz
#9
  Dlaczego miałoby nie być można? Vincent w najmniejszym stopniu nie był gburowatym typem, który zabroni komukolwiek wejścia do przedziału! Owszem, miał bardzo wąskie grono bliskich znajomych, ale to tylko dlatego, że arystokratyczne wychowanie i wytrenowana powściągliwość wcale nie pomagały w zwalczaniu nieśmiałości — poza tym, od budowania atmosfery zwykle miał Terry’ego lub innych członków szkolnej drużyny.
  Choć dziewczyna nie czekała na zaproszenie, odruchowo skinął głową, podbródkiem wskazując też miejsce po przeciwnej stronie przedziału. Był tu sam i, choć czekał na Terry’ego, z całą pewnością nie potrzebował dla siebie aż tak wielu siedzeń.
  — Nie przeszkadzaj sobie — odparł w ramach powitania i pewnego zawieszenia broni: skoro chciała czytać, nie zamierzał jej tego utrudniać, bo siedzenie w ciszy nie było dla niego czymś wyjątkowo trudnym… I pewnie cisza trwałaby w przedziale aż do samego Hogsmeade, gdyby nie zakłócił jej Cardan.
  Vince nie komentował ich powitania (kulturalnie odwrócił nawet wzrok w stronę okna, jeśli uznał, że ich poufałość tego wymaga), nie przerywał im i generalnie ani myślał wyganiać Cardana: siedział w swoim kącie przedziału, czując, jak z każdą mijaną milą ciało odrobinę się rozluźnia… był w końcu coraz bliżej wolności, czyż nie?
  Dopiero gdy Cardan zwrócił się bezpośrednio do niego, odwrócił głowę, by utkwić w nim ciepłe spojrzenie ciemnych oczu. Uśmiechnął się lekko.
  — Byłyby przyjemniejsze, gdyby nie staż w Ministerstwie — westchnął cicho — więc w sumie dobrze, że już się skończyły — przyznał, z rozbrajającą szczerością i zakłopotaną miną. A żeby jeszcze dołożyć tej niepoprawności, niegodnej arystokracie, zmierzwił sobie włosy. Zerknął na Jo: widział ją kilka razy na bankietach, a poza tym, słyszał jej nazwisko i byłby głupcem, nie rozpoznając w niej arystokratki… miał tylko nadzieję, że Rosier nie podziela poglądów Rowle’a seniora (albo co gorsza pani Rowle) i nie wygłosi mu tu zaraz tyrady na temat tego, jak ważne jest zdobywanie doświadczenia zawodowego.
  Nie to, żeby się z tym nie zgadzał…
  Tyle tylko, że Vince najchętniej zdobywałby doświadczeni zawodowe na miotle.

@Jolene Rosier
@Cardan Davies



pretending to be okay makes me even lonelier


Odpowiedz
#10

Dziewczyna popatrzyła z uśmiechem na koleżankę i wchodzącego chłopaka, Rachel widziała go może kilka razy w dormitorium ale żeby wymienić zdania raczej nigdy.
W końcu będzie miała jakieś towarzystwo. Mała blondynka postanowiła, że dziś będzie miła uprzejma.
-Nie martw się, nie na pewno nie będzie nudno W sumie zastanawiała się kiedyś, jak to jest być i zyć jako mugol.
Stwierdziła, jednak że byłby to bardzo zły pomysł, na myśl co powie ojciec. Poza tym Rachel miała przecież dużo do powiedzenia. Przynajmniej tak jej się wydawało.

@Daphne Walker
@Dusk Draguar


Odpowiedz
#11
Obeszło się bez protestów ze strony puchona. Czego innego mogła się spodziewać? Nie do końca rozumiała różnice między domami, a tym bardziej logikę stosowaną przez tą starą czapkę podczas przydzielania uczniów, ale zdążyła zauważyć, że większość pucholandii to ciepłe i cierpliwe osoby. Oczywiście w każdej grupie znajdą się jakieś wyjątki. Gdyby wparowała bez zaproszenia do przedziału ślizgonów, reakcja znacznie by się różniła. Na słowa chłopaka odpowiedziała wymuszonym, lekkim uśmiechem i skierowała uwagę w stronę lektury. Zanim zatraciła się w opowieści o przygodach pary czarodziejów w mugolskim świecie zwanym “farmą”, w drzwiach stanął obiekt jej dzisiejszych poszukiwań. Skinęła głową, aby śmiało wchodził i odłożyła książkę na bok.
-No cześć. Gdzie byłeś? Szukałam… - zaczęła, ale Cardan szybko rozwikłał zagadkę zniknięcia. - Ah tak, zupełnie zapomniałam. Słyszałam, że pierwszoroczni podobno płyną do zamku po dojechaniu do peronu. To prawda? Będziesz płynąć razem z nimi? - nie pytała z uwagi na zainteresowanie tradycjami w Hogwarcie. Interesowało ją jedynie to czy Cardan zostawi ją i będzie musiała popylać sama do wozów.
- Staż w ministerstwie? Ha.. - mruknęła po słowach puchona. - Mój ojciec próbował tego samego, ale w życiu nie zamieniłabym francuskiej plaży na biurko w ministerstwie. - skomentowała krótko. W sumie cieszyła się, że po śmierci matki, wszystkie wcześniej nakładane na nią rodzinne ambicje, prysły jak bańka mydlana. Teraz, jedyne co od niej oczekiwał ojciec, to zakończenie nauki i powodowanie jak najmniejszych kłopotów. Jolene doskonale wiedziała, że za każdym razem, gdy mężczyzna otrzymywał sowę, modlił się, aby tylko nie przychodziła od niej lub z Hogwartu. Już i tak dostarczyła mu wystarczająco problemów, które do tej pory próbował rozwiązać.
- W jakim departamencie był ten staż? Coś ciekawego się działo? - dopytywanie o innych życie nie było czymś co Jolene robiła na co dzień. Aczkolwiek, ostatnie wydarzenia na świecie były mocno ocenzurowane przez ministerstwo. Nawet jej ojciec nie chciał odpowiedzieć na żadne z pytań związanych z dziwnymi “wybuchami magii”. W głowach ludzi (nawet mugoli), zaczęły tworzyć się przeróżne teorie.

@Cardan Davies
@Vincent Rowle
I've been sleeping for sixty days
And nobody better pinch me
Bitch I swear I'll go crazy

[Obrazek: tumblr-fee1970ee83df5def743c62b6d690a49-...d-1280.gif]
Odpowiedz
#12

Posłała Rachel szeroki uśmiech i miała właściwie zacząć czytać książkę, ale wtedy do przedziału wpadł Krukon, który swoją osobowością wypełnił całą przestrzeń.
- No cześć - powiedziała odrobinę zaskoczona gwałtownością jego wejścia. Oczywiście nie zamierzała ignorować swoich współtowarzyszy podróży; książka była na wypadek, gdyby każde z nich znudziło się rozmową i miało co innego do roboty. Dusk chyba nie przewidywał takiego scenariusza, kiedy zamknął jej książkę.
- Nie, skąd - odpowiedziała odrobinę speszona i zgodnie z życzeniem odłożyła lekturę, by wrócić do niej, kiedy przyjdzie czas. Prawdopodobnie otworzy ją dopiero przed snem, chyba że Rachel i Dusk zasną podczas podróży, a ona zacznie się nudzić.
Jak zwykle jej wakacje nie były zbyt spektakularne. Nie podróżowała po najskrytszych zakątkach świata, nie próbowała żadnych sportów ekstremalnych, ani w zasadzie żadnych sportów, nie prowadziła żadnych podejrzanych aktywności - zwyczajnie odpoczywała i regenerowała się przed kolejnym rokiem, który miał być ciężki, w końcu SUMY.
- Większość wakacji spędzałam z rodzeństwem, rodziną. A uczyłam się głównie o magii medycznej. Ta książka - tu wskazała tom, z którego Dusk próbował przeczytać tytuł, ale była to nazwa łacińska, więc domyślała się, że nie wie, jak ją przeczytać - również dotyczy medycyny.
Można jej zarzucić monotematyczność, ale co mogła poradzić, że właśnie ta gałąź magii najbardziej ją interesowała?
Czytała też inne książki, ale akurat teraz miała pod ręką kolejną naukową.
- Nie, nie, bez obaw. A jak wam minęły wakacje? - spojrzała na chłopaka, który usiadł obok niej, a potem na Rachel, która siedziała na przeciwko.

@Dusk Draguar
@Rachel Rowle





Odpowiedz
#13

Jaśnie panna Rowle z pewnością pozostawała doceniana - a było co doceniać na pewno coś by się znalazło. Rachel była niezrównana w opiece nad różnymi zwierzętami nawet czasem je opatrywała. Jednak korzystała z faktu, że znów może używać czarów i podziwiać z dokładnością zamieniające się efekty w inne. Nie poświęcała zbyt wiele uwagi siedzącemu po przeciwnej stronie przedziału chłopakowi; co prawda od kilku lat mieszkali w jednym domu. Jakoś nigdy Rachel nie próbowała nawiązywać szczególnie głębokiego kontaktu z prefektem. W pewnym momencie lekko zmarszczyła brwi, wakacje rodzinnie wakacjami i już po nich.
- Hej chcecie ciastka?- mruknęła, zerkając na towarzyszy podróży kątem oka. Chcąc jakoś usprawiedliwić to, że w ogóle się odzywa, wyciągnęła kilka ciastek w stronę koleżanki.
W końcu gadać bez powodu do takiego odludka... To wstyd!


@Daphne Walker
@Dusk Draguar


Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości